• facebook

6.

O ile to kogoś interesuje, nie pisałam ponieważ musiałam przygotowywać się do olimpiady. Co nie znaczy, że w mojej głowie nie pojawiały się kolejne myśli, które chciałabym udostępnić. Robię to właśnie teraz ;)

 

 

Zaczynam pisać dopiero wtedy, gdy staję się smutna. Gdy napad „depresji” zaczyna napastować moje zmysły i psychikę. W ciągu kilku dni nastąpił drastyczny postęp mojej izolacji ze społeczeństwa. Izolacji, z którą powinnam zacząć walczyć, gdyż sięga już bardzo zaawansowanego stadium. Towarzyszący mi na każdym kroku „Weltschmerz” jest niczym nabój. Niczym pieprzona kulka z pistoletu, która została idealnie wymierzona, by ugodzić w moje serce, by zniszczyć resztki człowieczeństwa i uczuć, tak zaciekle walczące o moją socjalizację. Druga kulka trafia idealnie w mózg. Na tyle celnie, by uszkodzić wszystko oprócz zdolności pesymistycznego myślenia.

***

W moim niebieskim zeszycie (tym, w którym znajdowało się pierwsze opowiadanie) znajdowało się bardzo dużo symboli. Symboli, które rozumiałam tylko ja, a z czasem nawet moja psychika, która przecież to skomponowała, przestała ke rozumieć. Obawiam się, że gdyby chociaż jedno zdanie wydostało się na światło dzienne, kilka dni po prezentacji odwiedziło by mnie dwóch panów w towarzystwie białej bluzy z za dużymi rękawami. Jednak co dzieje się teraz w moje głowie? Poruszyłam temat tego zeszytu ze względu na moją chorą psychikę z tamtego okresu. Teraz jest gorzej. Utwierdziłam się w mojej aspołeczności w momencie gdy, naszła mnie pewna myśl. Zastanawiałam się jakie to uczucie zabić człowieka. Wbijać powoli błyszczącą stal ostrza w napiętą skórę brzucha. Patrzeć jak pęka ona pod naporem mojej siły. Spojrzeć na jego pokiereszowaną przesadnie twarz i dostrzec w oczach tylko i wyłącznie błagalny strach. Ale nie mieć skrupułów, poddać się pragnieniu, z pokorą przyjąć na siebie całe konsekwencje i ostatecznie zgnić w zaplutej celi więziennej. Jednak wiem, że raczej nigdy tego nie zrobię. Ciągle bowiem tli się we mnie nadzieja, że nie warto, bo zniszczę szanse na spełnienie chociażby jednego marzenia. Najdrobniejszego, jednak dającego chwilowy stan euforii. Chciałabym kiedyś poczuć się szczęśliwa. Chociaż raz uśmiechnąć się nie zakrywając przy tym prawdy. Mam nadzieję, że mogłabym nie myśleć, zupełnie tak jak inni. Ślepo wypełniać swoje przeznaczenie.

***

Idiotyzm. Choroba XXI wieku, czy może jednak moje przesadnie negatywne postrzeganie innych?

Zostaw odpowiedź