• facebook

7a.

Wyniszczający konsumpcjonizm. Wypalający resztki godności człowieczej i zdolności używania mózgu. Chcemy, tak, my wszyscy pragniemy mieć jak najwięcej. Nie mam tu na myśli jedynie materialnych potrzeb. Nie patrzę na to. Dostrzegam konsumpcjonizm mentalny. Pragniemy być kochani, akceptowani nie dając nic od siebie. Żadnego skrawka dobroci, ciepła.

***

Zawsze jak zaczynam pisać czuję się jak w jakimś tanim francuskim dramacie, w którym to główna bohaterka zaraz na początku filmu opowiada wzruszającą historię. Tak smutną, że chce mi się śmiać. Podziwiam takie aktorki za niezmierną powagę. Emocjonalizm. Historie służące jedynie temu by samotna kobieta ze stadkiem śmierdzących kotów mogła sobie popłakać, że nie jest jedyna, że nie tylko jej los przysporzył tylu cierpień. Jest jedyna, jest indywidualnością z własnymi problemami, niewykreowanymi przez telewizję. Ale omamiamy się, oszukujemy by nie cierpieć, by nasza dusza nie usychała jak storczyk albo inny kwiatek gubiący listki na zimę. Nie znam się na kwiatach, dla mnie każdy to chwast. Szkodnik zakrywający piękny, czysty i nieskażony trawnik. Nie zraniony, nie ugodzony w sam środek. Brzmi jakby trawa miała serce. Brzmię jakbym ja je miała. Mój wzrok stał się obojętny, jednak jestem w pełni świadoma. Wiem że moje zachowania są niechlubne, mają swoje konsekwencje, ale nie boję się tego.

***

Nieraz czytam swoje wywody. Można z nich wywnioskować, że jestem pesymistyczną depresantką, którą trzymają tutaj tylko psychotropy. Albo jeszcze ciekawiej: chcę się wstrzelić w młodzieżowe postrzeganie świata jako zła największego. Ani jedno, ani drugie. Piszę co czuję, ale czuję też, że świat potrafi być piękny. Nauczyłam się zauważać drobnostki. Infantylne przedmioty, dzięki którym się uśmiecham. Z jednej strony mam ogromną łatwość pisania i kocham to robić, ale gdy zasiadam przed komputerem, pojawia się tyle pomysłów, spostrzeżeń, że nie wiem już sama co chciałabym napisać. Dlatego piszę o niczym, ale sprawia mi to przyjemność.

***

Zastanawialiście się kiedyś nad życzeniami bożonarodzeniowymi? Przytoczę tutaj rozmowę ze znajomym, który zwrócił bardzo trafną uwagę na ten temat. Często słyszymy „żebyś był lepszym człowiekiem, żebyś lepiej się uczył, żebyś odnosił sukcesy w pracy”. To nie są życzenia dla nas. Osoba składająca je, dostosowuje formę do własnych potrzeb. Chcą żebyśmy byli lepszymi ludźmi, ale czy my tego chcemy? Czy nie osiągnęliśmy już naszego upragnionego skrawka nieba pod względem charakteru? Ja chyba tak. Moje życzenia zawsze ograniczają się do standardowego, polskiego „nawzajem”…

Zostaw odpowiedź